Polskiemu kinu na pewno daleko jeszcze do kina amerykańskiego, brytyjskiego chociaż mieliśmy kilka - zaledwie kilka moim zdaniem - perełek, które zasługują na szczególne uznanie, przykładowo Dzień Świra, Cześć Tereska, cała seria Trzy Kolory, Miś... Jednak to w kinie zagranicznym zdarzyły się takie superprodukcje, jak Titanic, Star Wars, Cienka Czerwona Linia, Angielski Pacjent, Fortepian, Blair Witch Project, mnóstwo filmów aninomowanych dla dzieci i dorosłych, które podpijały i podbijają serca jednych i drugich bezustannie. Teraz niech to będzie choćby Kung Fu Panda.
Podobnie rzecz się ma z aktorami. U nas aktorzy są znani u nas a za granicą na całym świecie. Każdy zna Al Pacino, Penelope Cruz, Jodie Foster, Clinta Eastwooda, Antohnego Hopkinsa, Cameron Diaz, Johnego Travoltę, Keanu Reevesa, Monicę Bellucci, Georga Clooneya, Marlona Brando, Jamesa Deana, Toma Henksa, Salmę Hayek... Ich sława obeszła cały świat podczas, gdy nasi aktorzy i nasze aktorki w przeważającej większości poprzestają na robieniu kariery we własnym kraju czyli w Polsce. Co gorsze, kariera ta polega niestety głównie na graniu w serialach typu Klan, Złotopolscy, Tylko Miłość, Pierwsza Miłość itd., itd. gdzie są oni/one tak naprawdę dostrzegane. Wcześniej, o ile w ogóle, stawali i stają na deskach teatru i mogą grać nawet i pięć i dziesięć lat a i tak nikt prawie ich nie dostrzega a stają się rozpoznawalni dopiero, gdy dostaną rolę albo w polskim filmie robionym z dużym rozmachem, albo będą przed kilka lat pokazywać się w jakimś serialu. Są oczywiście chlubne wyjątki, jeśli chodzi o polskie aktorki Krystyna Janda wybiła się dzięki teatrowi, polscy aktorzy stroniący od grania w serialach a znani z desek teatru i kina to z pewnością Zamachowski, Gajos czy Kondrat.